Tour-Tagebuch · OvernighterDziennik tras · Nocka pod chmurką
24. Juli 2026 · Einen Tag nach den 57 Kilometern von Stromberg: nur Schlafsack, eine Bank, ein schöner Spot in der Nähe. Kein Ziel, keine Kilometer, nur draußen sein.
24 lipca 2026 · Dzień po 57 kilometrach do Stromberga: tylko śpiwór, ławka i ładne miejsce niedaleko domu. Bez celu, bez kilometrów, po prostu być na dworze.
✓ Abgeschlossen · 24.–25. Juli 2026Zakończona · 24–25 lipca 2026
Die ganze Runde: Monzingen → erster Spot → Heiligenberg → jüdischer Friedhof → Himmelsliege (Nachtlager, durchgezogene Linie) und morgens über die Schaukel zurück nach Hause (gestrichelt). 12,3 Kilometer in 14 Stunden, mehr Pause als Fahrt, und genau so war es gedacht.
Cała pętla: Monzingen → pierwszy przystanek → Heiligenberg → cmentarz żydowski → leżanka (nocleg, linia ciągła) i rano przez huśtawkę z powrotem do domu (linia przerywana). 12,3 kilometra w 14 godzin, więcej przerw niż jazdy, i dokładnie o to chodziło.
Von 174 auf 304 Meter und zurück. Die gestrichelte Linie markiert die Nacht auf der Liege, links davon der Hinweg, rechts der Morgen-Rückweg mit Schaukel-Pause.
Ze 174 na 304 metry i z powrotem. Przerywana linia oznacza noc na leżance, na lewo droga tam, na prawo poranny powrót z przerwą na huśtawkę.
Die Nachtfahrt von gestern hat Lust auf mehr gemacht, der Körper sieht das anders: Beine und Sitzfleisch melden noch jeden einzelnen der 1.129 Höhenmeter. Der ursprüngliche Plan mit Hängematte schrumpft beim Packen auf das Minimum: Schlafsack, Bank, fertig. Weit soll es heute gar nicht gehen, nah genug an zuhause für den Notfall, weit genug draußen für den Rest. Das Ziel ist kein Ort, sondern ein Gefühl: ein Spot, an dem man bleiben will.
Nocna jazda z wczoraj zostawiła apetyt na więcej, ale ciało ma inne zdanie: nogi i siedzenie pamiętają każdy z 1129 metrów przewyższenia. Pierwotny plan z hamakiem skurczył się przy pakowaniu do minimum: śpiwór, ławka, gotowe. Daleko dziś i tak nie miało być: wystarczająco blisko domu na wszelki wypadek, wystarczająco daleko, żeby naprawdę być na dworze. Celem nie jest miejsce, tylko uczucie: taki spot, w którym chce się zostać.
📍 249 m
Kaum losgerollt, liefert der Abend direkt ab: tief stehende Sonne über den Stoppelfeldern, der Feldweg glüht. Gestern um diese Zeit war das die Kulisse auf dem Weg nach Stromberg, heute darf man einfach stehen bleiben und schauen. Tut auch dem Sitzfleisch gut.
Ledwo ruszyłem, a wieczór od razu dowozi: nisko wiszące słońce nad ścierniskami, polna droga aż się żarzy. Wczoraj o tej porze to była sceneria po drodze do Stromberga, dziś można po prostu stanąć i patrzeć. Siedzeniu też to służy.


📍 280 m
Manchmal muss man gar nicht lange fahren. Nach gerade mal 3,2 Kilometern taucht er auf: eine wettergegerbte Holz-Sitzgruppe am Feldrand, unter einem großen Baum, davor kippt das Land weit ins Tal ab, Hügelketten bis zum Horizont. Das ROSE lehnt schon an der Bank, als wäre das immer so gewesen.
Czasem wcale nie trzeba długo jechać. Po zaledwie 3,2 kilometrach pojawia się: zestaw wysłużonych drewnianych ławek ze stołem na skraju pola, pod dużym drzewem, a przed nim ziemia opada szeroko w dolinę, łańcuchy wzgórz aż po horyzont. ROSE opiera się już o ławkę, jakby stał tam od zawsze.
Alles tut weh, aber ich bin glücklich. Es fühlt sich gut an. Genau dafür war der Plan gedacht: nicht weit kommen, sondern draußen sein. Der Schlafplatz für die Nacht ist damit noch nicht gefunden, die Suche läuft weiter.
Wszystko boli, ale jestem szczęśliwy. To jest dobre uczucie. Dokładnie po to był ten plan: nie zajechać daleko, tylko być na dworze. Miejsca na nocleg jeszcze nie ma, szukanie trwa dalej.



Und einmal durfte auch die GoPro ran, das hier ist ihr einziger Einsatz der Tour: die letzten Meter bis zum Spot, Schotter unter den Reifen, Stoppelfelder rechts und links, Abendlicht überall. Einmal Fahrgefühl zum Mitnehmen. Wind und Geruch kann ich hier leider noch nicht mit hochladen, ihr müsst mir einfach glauben: es war herrlich.
A raz do pracy poszła też GoPro, to jej jedyny występ na tej trasie: ostatnie metry do przystanku, szuter pod oponami, ścierniska po obu stronach, wieczorne światło wszędzie. Uczucie jazdy na wynos. Wiatru i zapachu niestety jeszcze nie umiem tu wgrać, musicie mi po prostu uwierzyć: było przecudnie.
Helm ab, Beine hoch, und erstmal sacken lassen. Draußen übernachten stand ewig auf der Liste, immer für „irgendwann, wenn es mal passt". Am Ende hat es keine große Planung gebraucht, sondern eine spontane Aktion mit Schlafsack und einer Portion Leichtsinn im Gepäck. Jetzt sitze ich hier überm Tal und es fühlt sich einfach richtig an.
Kask zdjęty, nogi w górę, chwila, żeby to do mnie dotarło. Nocleg pod gołym niebem wisiał na liście od wieków, zawsze w kategorii „kiedyś, jak się złoży". Ostatecznie nie trzeba było wielkiego planu, tylko spontanicznej akcji ze śpiworem i odrobiną szaleństwa w bagażu. Teraz siedzę tu nad doliną i to po prostu jest to.
Und das Schräge daran: dieser Bericht entsteht genau jetzt, von dieser Bank aus. Fotos gehen raus, ein paar Sätze dazu, und Minuten später steht das Kapitel hier online. Die Tour schreibt sich live, während sie passiert. Mega geile Sache. Mir macht das so viel Spaß.
A najlepsze w tym wszystkim: ta relacja powstaje dokładnie teraz, z tej ławki. Zdjęcia idą w świat, kilka zdań do tego, a parę minut później rozdział jest już online. Trasa pisze się na żywo, dokładnie wtedy, kiedy się dzieje. Mega sprawa. Ile mi to daje frajdy.

📍 279 m
Die Pause hat gewirkt: aus „alles tut weh" ist Abenteuer-Feeling geworden. Es rollt wieder, und die Gegend spielt mit: die ersten Rehe sind schon gespottet. Gestern Empfangskomitee-Katze in Stromberg, heute Rehe am Feldrand. Langsam entsteht hier eine Tradition. Danach geht es noch ein Stück weiter, der Schlafplatz sucht sich schließlich nicht von selbst.
Przerwa zadziałała: z „wszystko boli" zrobił się tryb przygody. Znowu się jedzie, a okolica współgra: pierwsze sarny już wypatrzone. Wczoraj kot na powitanie w Strombergu, dziś sarny na skraju pola. Powoli robi się z tego tradycja. Potem jeszcze kawałek dalej, miejsce na nocleg samo się przecież nie znajdzie.


Nachtrag aus der Videosichtung zuhause: die Rehe sind doch drauf, sogar zu zweit und in Bewegung. Zwölf Sekunden Abendruhe am Waldrand, mehr braucht es gar nicht.
Dopisek po przejrzeniu nagrań w domu: sarny jednak są na materiale, i to dwie, w ruchu. Dwanaście sekund wieczornego spokoju na skraju lasu, więcej nie trzeba.
📍 Heiligenberg · 279 m
Der nächste Fund ist fast peinlich: ein paar Minuten von zuhause, und trotzdem noch nie hier gewesen. Oben in der Weinbergslage Heiligenberg („Heilichebäärch", wie das Schild übersetzt) stehen richtig schön gemachte KulTOUR-Tafeln über den Nahewein: Römerzeit, 180 Bodenvarianten, 4,6-km-Rundweg. Direkt vor der Haustür liegt ein kleines Freilichtmuseum, man muss nur mal hinfahren.
Kolejne znalezisko jest trochę wstydliwe: kilka minut od domu, a nigdy tu nie byłem. Na górze, w winnicy Heiligenberg („Heilichebäärch", jak tłumaczy tablica), stoją naprawdę ładnie zrobione tablice KulTOUR o winie znad Nahe: czasy rzymskie, 180 rodzajów gleby, pętla 4,6 km. Tuż za progiem leży małe muzeum pod gołym niebem, wystarczyło w końcu podjechać.
Der Blick über die Rebzeilen ins Tal: mega Spot. Die Bank dazu: eher Kategorie Denkmalschutz. Zum Länger-Chillen taugt sie nicht, also rollt das ROSE weiter. Der Schlafplatz ist noch nicht gefunden.
Widok ponad rzędami winorośli w dolinę: mega miejsce. Ławka do tego: raczej kategoria zabytek. Do dłuższego chillowania się nie nadaje, więc ROSE toczy się dalej. Nocleg wciąż nieznaleziony.



📍 304 m · höchster Punkt der Tournajwyższy punkt trasy
Die nächste Sitzgruppe taucht auf, diesmal massives Holz mit Rückenlehne und Talblick, deutlich näher an gemütlich. Zeit für ein ehrliches Zwischenfazit: Fahrrad fahren ist heute echt nix. Die Beine sind von gestern einfach leer. Und darum gehört auch das in den Bericht: ohne E-Motor wäre ich heute nicht hier. Genau dafür ist er da, heute zählt draußen sein, nicht Watt treten.
Pojawia się kolejny zestaw ławek, tym razem masywne drewno z oparciem i widokiem na dolinę, znacznie bliżej przytulności. Czas na szczery bilans: jazda na rowerze to dziś naprawdę nie to. Nogi po wczorajszym są po prostu puste. I dlatego to też musi znaleźć się w tej relacji: bez silnika elektrycznego by mnie tu dziś nie było. Dokładnie po to on jest, dziś liczy się bycie na dworze, nie waty.

📍 299 m
Gleich um die Ecke die nächste KulTOUR-Station, und die hat es in sich: der jüdische Friedhof von Weiler, versteckt am Waldrand zwischen den Flurstücken Müllersberg und Lahmelbach. Die Tafel erzählt nüchtern, was hier mal war: 1823 wurden in Weiler erstmals 24 Juden gezählt, Mitte des 19. Jahrhunderts rund 40. 1925 waren es noch sieben. Die Liste der Bestatteten endet 1936. Neun Grabsteine stehen noch, alle tragen den Namen Anspach. Auf einem steht: „Seine Seele sei eingebunden im Bündel des Lebens."
Zaraz za rogiem kolejna stacja KulTOUR, i to jaka: cmentarz żydowski w Weiler, ukryty na skraju lasu między polami Müllersberg i Lahmelbach. Tablica rzeczowo opowiada, co tu kiedyś było: w 1823 roku po raz pierwszy policzono w Weiler 24 Żydów, w połowie XIX wieku około 40. W 1925 zostało siedmioro. Lista pochowanych kończy się w roku 1936. Dziewięć nagrobków jeszcze stoi, wszystkie z nazwiskiem Anspach. Na jednym napis: „Niech jego dusza będzie związana w węzeł życia".
Das Tor bleibt zu, der Schlüssel liegt beim Ortsbürgermeister, und das ist auch in Ordnung: manche Orte besucht man mit den Augen. Aber dass diese Nachbarn irgendwann einfach keine Nachbarn mehr sein durften, erzählt die Tafel eben auch, zwischen den Zeilen und mitten in unserer Gegend. Deshalb kurz absteigen, lesen, erinnern. Vergessen ist keine Option, comrade.
Brama zostaje zamknięta, klucz leży u sołtysa, i tak jest w porządku: niektóre miejsca odwiedza się oczami. Ale o tym, że ci sąsiedzi w pewnym momencie po prostu nie mogli już być sąsiadami, tablica też opowiada, między wierszami i w samym środku naszej okolicy. Dlatego na chwilę zsiąść, przeczytać, pamiętać. Zapominanie to nie opcja, comrade.


📍 267 m
Die Schlafplatz-Suche läuft noch, aber sie hat gerade die beste Kulisse des Abends: die Sonne verabschiedet sich hinter den Hügeln, der Himmel legt Orange unter die Schleierwolken, und zwischen rostigen Zaunpfosten und Rebzeilen ist es ziemlich genau so schön, wie es auf dem Foto aussieht. Ein Kandidat ist in Sichtweite, nicht weit weg. Noch ist alles gechillt. Gleich wird es ernst mit der Nacht.
Szukanie noclegu trwa, ale ma właśnie najlepszą scenerię wieczoru: słońce żegna się za wzgórzami, niebo podkłada pomarańcz pod welonowe chmury, a między zardzewiałymi słupkami i rzędami winorośli jest dokładnie tak pięknie, jak wygląda na zdjęciu. Jeden kandydat jest w zasięgu wzroku, niedaleko. Na razie pełen chill. Zaraz noc zacznie się na serio.

📍 260 m
Da ist er. Oben auf dem Rücken, neben einem einzelnen Baum, steht eine hölzerne Himmelsliege, davor kippt der Hang ins Tal, unten liegt das Dorf, hinten glüht der letzte Rest Sonnenuntergang. Der Kandidat aus der Ferne hat gehalten, was er versprochen hat: das hier ist keine Bank, das ist ein Bett mit Panorama. Schlafplatz gefunden, 21:30 Uhr.
Jest. Na grzbiecie wzgórza, obok samotnego drzewa, stoi drewniana leżanka, przed nią zbocze opada w dolinę, w dole wioska, z tyłu dogasa ostatnia resztka zachodu. Kandydat widziany z daleka dotrzymał obietnicy: to nie jest ławka, to łóżko z panoramą. Nocleg znaleziony, 21:30.
Der Plan für die Nacht ist einfach: hierbleiben, bis hinter der Liege die Sonne wieder aufgeht. Viel dabei ist nicht, Schlafsack, Wasser, ein Rest Proviant. Reicht. Berichte folgen, solange die Augen offen bleiben.
Plan na noc jest prosty: zostać tutaj, aż za leżanką znowu wzejdzie słońce. Dużo tego nie ma: śpiwór, woda, resztka prowiantu. Wystarczy. Relacje będą lecieć, póki oczy będą otwarte.




Klare Nacht, kein Regen in Sicht. Dafür macht die Temperatur eine ordentliche Rutsche nach unten, das ICON-Modell für den Hügel sagt: von Sommerabend zu Jackenwetter in acht Stunden. Klar plus kalt heißt außerdem Tau, alles, was nicht am Körper klebt, schläft in den Taschen.
Bezchmurna noc, deszczu nie widać. Za to temperatura robi porządny zjazd w dół, model ICON dla tego wzgórza mówi: od letniego wieczoru do pogody na kurtkę w osiem godzin. A bezchmurnie plus zimno znaczy też rosa, więc wszystko, co nie na ciele, śpi w torbach.
Der Schlafsack hat also eine echte Aufgabe. Gut, dass er der eine Ausrüstungsgegenstand ist, der mit durfte.
Śpiwór ma więc prawdziwe zadanie. Dobrze, że to właśnie on był tym jednym sprzętem, który pojechał.
Das Lager steht, so weit man bei einem Schlafsack von „stehen" reden kann. Auf den Planken verteilt: Helm, Taschen, das Vulkan-Wasser (Mondschein-Rast-Stammgast seit gestern), am Kopfende parkt das ROSE. Über dem Tal ist aus dem Abendrot ein tiefes Blau geworden, und langsam übernehmen oben die Sterne. Die auf der Website funkeln übrigens jetzt auch, CSS sei Dank. Unten im Tal gehen die Lichter an, hier oben geht das Licht aus.
Obóz stoi, na ile przy śpiworze można w ogóle mówić o „staniu". Na deskach rozłożone: kask, torby, woda Vulkan (stały bywalec księżycowych postojów od wczoraj), a przy wezgłowiu parkuje ROSE. Nad doliną z wieczornej czerwieni zrobił się głęboki granat a niebo powoli przejmują gwiazdy. Te na stronie też już migoczą, dzięki CSS. W dole zapalają się światła, tu na górze światło gaśnie.

Es raschelt. Überall. In den Bäumen, im Gras, mal näher, mal weiter weg, das volle Programm. Gestern Nacht war genau dieses Geräusch der Grund, fluchtartig aus dem Wald auf die Landstraße zu wechseln. Heute, einen Tag später, vom Schlafsack aus: klingt nach Freunden. Rehe, Mäuse, wer auch immer da unterwegs ist, sie waren zuerst da, und sie dürfen bleiben. Nur schade, dass man sie nie sieht. Vierundzwanzig Stunden vom Angstgegner zum Mitbewohner, das Draußen-Schlafen wirkt schnell.
Szeleści. Wszędzie. W drzewach, w trawie, raz bliżej, raz dalej, pełen program. Wczoraj w nocy dokładnie ten dźwięk był powodem panicznej ucieczki z lasu na szosę. Dziś, dzień później, ze śpiwora: brzmi jak przyjaciele. Sarny, myszy, ktokolwiek tam krąży, byli tu pierwsi i mogą zostać. Szkoda tylko, że nigdy ich nie widać. Dwadzieścia cztery godziny od straszaka do współlokatorów, spanie na dworze działa szybko.
🎧 Ton an: 20 Sekunden Nacht-Radio, live von der Himmelsliege (kräftig verstärkt, die Nacht ist leiser als sie klingt).
🎧 Włącz dźwięk: 20 sekund nocnego radia, na żywo z leżanki (mocno wzmocnione, noc jest cichsza, niż brzmi).
Mit bloßem Auge: unten ein paar Lichter, oben ein dunkelblauer Rest vom Tag, dazwischen schwarz. Die Handykamera sieht mehr: das ganze Dorf als warme Lichterkette im Tal, die letzten rosa Wolkenfetzen, sogar die Baumkronen am Hang zeichnen sich noch ab. Fast unfair, was der Nachtmodus aus ein paar Photonen zusammenrechnet. Das Auge kriegt dafür das Gesamtpaket: die Kühle, das Rascheln, den Geruch nach trockenem Gras. Unentschieden.
Gołym okiem: na dole kilka świateł, na górze granatowa resztka dnia, pomiędzy czerń. Aparat w telefonie widzi więcej: całą wioskę jako ciepły łańcuszek światełek w dolinie, ostatnie różowe strzępy chmur, nawet korony drzew na zboczu jeszcze się rysują. Prawie nie fair, ile tryb nocny potrafi wyliczyć z kilku fotonów. Oko dostaje za to pełen pakiet: chłód, szelesty, zapach suchej trawy. Remis.

Mitternacht ist durch, der neue Tag hat draußen angefangen. Zwischenbilanz von der Liege: die Nacht ist schön. Die Bank ist etwas hart, aber beschweren gilt nicht, das war der Deal beim Minimal-Packen. Ab und zu fallen die Augen zu, dann wieder auf, und jedes Mal steht oben dieses Ding: der Sternenhimmel, richtig wunderschön. Unten glimmt das Dorf vor sich hin, oben zieht ab und zu ein Satellit seine Linie durchs Bild. Für sowas gibt es keine bessere Matratze als eine zu harte.
Północ minęła, nowy dzień zaczął się na dworze. Bilans z leżanki: noc jest piękna. Ławka trochę twarda, ale narzekać nie wolno, taki był deal przy pakowaniu na minimum. Co chwilę oczy się zamykają, potem znowu otwierają, i za każdym razem wisi nad nimi to samo: rozgwieżdżone niebo, naprawdę przepiękne. W dole tli się wioska, a na górze co jakiś czas satelita ciągnie swoją kreskę przez kadr. Na coś takiego nie ma lepszego materaca niż zbyt twardy.


Frage von der Liege ans Backoffice: „Ist da der Kleine Wagen drauf?" Antwort nach Sternkarten-Abgleich: besser. Das ist der Große Wagen, komplett. Und wer genau hinschaut, sieht am mittleren Deichselstern zwei Punkte: Mizar und Alcor, das berühmte Doppelstern-Paar, mit dem früher die Sehschärfe geprüft wurde. Augen: bestanden. Der Kleine Wagen hängt knapp außerhalb des Bildes, die gestrichelte Linie zeigt hin, die vordere Kastenkante verlängert trifft den Polarstern.
Pytanie z leżanki do redakcji: „Czy widać tu Mały Wóz?" Odpowiedź po sprawdzeniu mapy nieba: lepiej. To Wielki Wóz, w komplecie. A kto się dobrze przyjrzy, zobaczy przy środkowej gwieździe dyszla dwa punkty: Mizar i Alkor, słynną parę gwiazd, na której kiedyś sprawdzano ostrość wzroku. Oczy: egzamin zdany. Mały Wóz wisi tuż za kadrem, przerywana linia pokazuje kierunek: przednia krawędź wozu przedłużona w górę trafia w Gwiazdę Polarną.
Einmal wach geworden, Position gewechselt, und der Blick geht automatisch ins Tal: Weiler schläft unter seinen Laternen, oben schieben sich Wolken vor die Sterne. Zwei Minuten gucken, dann zurück in den Schlafsack. Manche Bilder gibt es nur zu dieser Uhrzeit.
Jedno przebudzenie, zmiana pozycji, a wzrok sam ucieka w dolinę: Weiler śpi pod swoimi latarniami, u góry chmury nasuwają się na gwiazdy. Dwie minuty patrzenia i z powrotem do śpiwora. Niektóre obrazy można zobaczyć tylko o tej porze.
Die Augen gehen auf, und da ist es wieder: das Tal, jetzt in weichem Morgenlicht, das Dorf noch verschlafen, die Wolken schon rosa angehaucht. Erste Bilanz aus dem Schlafsack: ganz okay geschlafen, ehrlich. In Etappen zwar, mit harter Bank unterm Rücken und Kapuze überm Kopf, aber geschlafen. Und jetzt das: aufwachen mit diesem Blick, während hinter der Liege gleich die Sonne aufgeht. Der Plan von gestern Abend geht in etwa zehn Minuten auf.
Oczy się otwierają, a ona znowu tam jest: dolina, teraz w miękkim porannym świetle, wioska jeszcze zaspana, chmury już muśnięte różem. Pierwszy bilans ze śpiwora: spałem całkiem okej, serio. Na raty, z twardą ławką pod plecami i kapturem na głowie, ale spałem. A teraz to: budzić się z takim widokiem, podczas gdy za leżanką zaraz wzejdzie słońce. Plan z wczorajszego wieczoru spełni się za jakieś dziesięć minut.

Da ist sie. Hinter den Hügeln schiebt sich die Sonne hoch, das Gras am Hang steht golden im Gegenlicht, und der Himmel macht nochmal sein bestes Orange auf. Gestern um 21:30 war der Plan: bleiben, bis hinter der Liege die Sonne wieder aufgeht. Hiermit: erledigt. Eine harte Bank, ein paar Etappen Schlaf, raschelnde Mitbewohner, der Große Wagen als Zimmerdecke, und jetzt das hier als Belohnung. Die spontanste Idee des Sommers war eine der besten. Und noch ist nicht Schluss: erstmal wird hier noch ein bisschen gesessen. Dieser Platz hat sich einen Platz im Herzen verdient.
Jest. Zza wzgórz wytacza się słońce, trawa na zboczu stoi złota pod światło, a niebo jeszcze raz wyciąga swój najlepszy pomarańcz. Wczoraj o 21:30 plan brzmiał: zostać, aż za leżanką znowu wzejdzie słońce. Niniejszym: wykonane. Twarda ławka, sen na raty, szeleszczący współlokatorzy, Wielki Wóz jako sufit, a teraz to jako nagroda. Najbardziej spontaniczny pomysł tego lata okazał się jednym z najlepszych. I to jeszcze nie koniec: na razie posiedzi się tu jeszcze chwilę. To miejsce zasłużyło sobie na miejsce w sercu.
Nachtrag zur Tier-Bilanz: zu den Rehen und den raschelnden Nachbarn kommen heute Morgen noch ganz viele wunderschöne Vögel, die sich weder bestimmen noch fotografieren lassen wollten. Vielleicht habe ich beim nächsten Mal mehr Glück. Ein Grund mehr für ein nächstes Mal.
Dopisek do bilansu zwierzęcego: do saren i szeleszczących sąsiadów dochodzi dziś rano mnóstwo przepięknych ptaków, które nie dały się ani rozpoznać, ani sfotografować. Może następnym razem będę mieć więcej szczęścia. Jeden powód więcej na następny raz.


Schlafsack verstaut, Taschen dran, letzter Rundblick: der Platz sieht wieder genauso aus wie gestern Abend beim Ankommen. Kein Müll, keine Spuren, nur ein bisschen plattgelegenes Gras auf einer Holzliege, und das richtet sich von selbst. So geht das mit geliehenen Schlafplätzen. Danke, Liege. Es wird langsam weitergerollt, ohne Eile, der Tag hat ja gerade erst angefangen.
Śpiwór spakowany, torby na rowerze, ostatnie spojrzenie dookoła: miejsce wygląda znowu dokładnie tak, jak wczoraj wieczorem, kiedy tu dotarłem. Żadnych śmieci, żadnych śladów, tylko trochę przyleżanej trawy na drewnianej leżance, a to wyprostuje się samo. Tak to działa z pożyczonymi miejscami na nocleg. Dzięki, leżanko. Jedzie się powoli dalej, bez pośpiechu, dzień się przecież dopiero zaczął.

📍 249 m
Der Heimweg legt sich von selbst durch die Weinberge. Morgensonne im Dunst, lange Schatten zwischen den Rebzeilen, und an den Stöcken hängen schon die Trauben: noch grün, noch hart, aber der Herbst kündigt sich hier schon leise an. Zwischen zwei Zeilen hindurch liegt unten das Nahetal.
Droga do domu sama układa się przez winnice. Poranne słońce we mgiełce, długie cienie między rzędami winorośli, a na krzewach wiszą już winogrona: jeszcze zielone, jeszcze twarde, ale jesień już się tu cicho zapowiada. Między dwoma rzędami widać w dole dolinę Nahe.
📍 240 m
Auf dem Heimweg noch ein Pflichtstopp: die Schaukel überm Weinberg, einer der Lieblingsorte in Monzingen. Überdachte Schaukelbank, Picknick-Ensemble, Blick über die Reben, morgens um acht ganz für einen allein. Das ROSE parkt am Tisch, geschaukelt wird mit Aussicht.
Und direkt daneben blüht die Antwort auf eine Frage von unterwegs: die blauen Sterne im trockenen Gras sind Wegwarten (Cichorium intybus). Echte Morgenblumen, die Blüten öffnen sich mit der Sonne und klappen mittags wieder zu, jede blüht nur einen einzigen Tag. Wer sie voll offen sehen will, muss früh unterwegs sein. Heute: Timing perfekt.
W drodze do domu jeszcze obowiązkowy przystanek: huśtawka nad winnicą, jedno z ulubionych miejsc w Monzingen. Zadaszona ławka-huśtawka, stół piknikowy, widok na winorośle, o ósmej rano ma się ją całą tylko dla siebie. ROSE parkuje przy stole, huśta się z widokiem.
A tuż obok kwitnie odpowiedź na pytanie z trasy: niebieskie gwiazdki w suchej trawie to cykoria podróżnik (Cichorium intybus). Prawdziwe poranne kwiaty, otwierają się ze słońcem i zamykają koło południa, każdy kwiat kwitnie tylko jeden dzień. Kto chce je zobaczyć w pełni otwarte, musi być wcześnie na nogach. Dziś: timing idealny.



Aus der kurzen Pause wurden am Ende fast anderthalb Stunden, die Schaukel kann nichts dafür, die Sonne auch nicht. Genug Zeit, um die Mitbewohner der Tischplatte kennenzulernen: winzige Flügeltierchen glitzern überall auf dem Holz, und aus einem Trockenriss schaut eine kleine Nymphe raus, vermutlich Heuschrecken-Nachwuchs. Das Video zeigt die WG in Aktion.
Z krótkiej przerwy zrobiło się w końcu prawie półtorej godziny, huśtawka nic nie poradzi, słońce też nie. Wystarczająco dużo czasu, żeby poznać współlokatorów blatu stołu: malutkie skrzydlate stworzenia błyszczą na całym drewnie, a ze szczeliny wygląda mała nimfa, pewnie młody pasikonik. Wideo pokazuje tę wspólnotę w akcji.
📍 226 m
Letzte Etappe durchs Wäldchen, und mitten auf dem Weg: ein Reh. Steht da, guckt, wunderschön. Handy raus, Kamera auf, und, natürlich, weg. Hier also das Foto von dem Ort, an dem gerade noch ein Reh stand. Die Tier-Bilanz dieser Tour bleibt konsequent: die schönsten Begegnungen wollten nicht aufs Bild. Vielleicht ist das auch richtig so, manche Sachen kriegt nur, wer dabei war.
Ostatni odcinek przez zagajnik, a na środku drogi: sarna. Stoi, patrzy, przepiękna. Telefon w dłoń, aparat włączony i, oczywiście, już jej nie ma. Oto więc zdjęcie miejsca, w którym przed chwilą stała sarna. Zwierzęcy bilans tej trasy pozostaje konsekwentny: najpiękniejsze spotkania nie chciały wejść w kadr. Może tak właśnie ma być, niektóre rzeczy dostaje tylko ten, kto był na miejscu.

Um 09:49 endet die Aufzeichnung an der Hauptstraße, exakt da, wo sie gestern um 19:43 begonnen hat. Dazwischen liegen 12,3 Kilometer, 218 Höhenmeter und 14 Stunden draußen, davon ganze 58 Minuten in Fahrt. Der Rest: sitzen, staunen, schaukeln, schlafen. Erste Amtshandlung zuhause: Wasserhahn. Zweite: dieses Kapitel absegnen und dann das Bett, das sich jetzt sehr weich anfühlen wird.
O 09:49 zapis kończy się na Hauptstraße, dokładnie tam, gdzie wczoraj o 19:43 się zaczął. Pomiędzy: 12,3 kilometra, 218 metrów przewyższenia i 14 godzin na dworze, z czego całe 58 minut w jeździe. Reszta: siedzenie, zachwyt, huśtanie, spanie. Pierwsza czynność w domu: kran z wodą. Druga: zatwierdzić ten rozdział, a potem łóżko, które teraz będzie bardzo miękkie.
Eine Tour ist nie allein unterwegs. Das hier sind die Nachbarn vom Wegesrand, bestimmt nach bestem Wissen aus den Fotos, mit Fundort und Höhe aus den Geodaten der Bilder.
Trasa nigdy nie jedzie sama. Oto sąsiedzi z pobocza, oznaczeni najlepiej jak się dało na podstawie zdjęć, z miejscem i wysokością z geotagów zdjęć.
Gelbe Knöpfe ganz ohne Blütenblätter, riecht streng würzig, alte Heilpflanze. Wuchs direkt neben der Bank vom ersten Spot.
Żółte guziki całkiem bez płatków, mocno korzenny zapach, stara roślina lecznicza. Rósł tuż obok ławki pierwszego przystanku.
Zwei Stück, Standbild aus dem 20:28-Video. Der Beweis, dass die Tier-Bilanz dieser Tour doch Bildmaterial hat.
Dwie sztuki, kadr z wideo o 20:28. Dowód, że bilans zwierzęcy tej trasy jednak ma materiał.
Die gefingerten Blätter sind eindeutig. Stand Wache am Rastplatz auf dem höchsten Punkt der Tour.
Palczaste liście nie zostawiają wątpliwości. Pełnił wartę przy miejscu odpoczynku na najwyższym punkcie trasy.
Haarig, dunkel, wohnt auf dem moosigen Friedhofszaun. Wer sie erkennt, darf sich gerne melden.
Włochata, ciemna, mieszka na omszałym płocie cmentarza. Kto ją rozpozna, niech śmiało da znać.
Der Baum, der die ganze Nacht neben der Liege stand und morgens das Vogelkonzert geliefert hat.
Drzewo, które całą noc stało obok leżanki, a rano zafundowało ptasi koncert.
Purpurne Köpfe im ersten Morgenlicht, direkt am Lagerplatz. Ein Hummel-Magnet, eine war gerade im Anflug.
Purpurowe główki w pierwszym porannym świetle, tuż przy obozie. Magnes na trzmiele, jeden właśnie nadlatywał.
Die Trauben hängen schon, noch grün und hart. In zwei Monaten sieht dieser Hang komplett anders aus.
Winogrona już wiszą, jeszcze zielone i twarde. Za dwa miesiące to zbocze będzie wyglądać zupełnie inaczej.
Öffnet ihre Blüten nur vormittags und jede nur für einen einzigen Tag. Morgens um acht: Vollprogramm.
Otwiera kwiaty tylko przed południem, a każdy tylko na jeden jedyny dzień. O ósmej rano: pełen program.
Außerdem notiert: Wilde Möhre an fast jedem Wegrand, Schafgarbe, Brombeertriebe an der Liege, Efeu an den alten Bäumen vom Heimweg, und Moos auf jedem Holz, das lange genug still hält.
Poza tym odnotowane: dzika marchew na prawie każdym poboczu, krwawnik, pędy jeżyn przy leżance, bluszcz na starych drzewach z drogi powrotnej i mech na każdym kawałku drewna, który wystarczająco długo stoi nieruchomo.
→ Alle Arten aller Touren im Sammelalbum→ Wszystkie gatunki ze wszystkich tras w albumie