Tour-Tagebuch · Gravel + BiwakDziennik tras · Gravel + biwak
12. August 2026 · Heute hat der Himmel gleich drei Termine: ab 19:20 knabbert der Mond an der Sonne, bis fast 90 Prozent fehlen, um 20:53 geht sie angeknabbert unter, und danach gehört die Nacht den Perseiden. Neumond, null Prozent Mond, dunkler wird es dieses Jahr nicht. Ich fahre Richtung Nußbaum und bleibe draußen.
12 sierpnia 2026 · Niebo ma dziś aż trzy terminy: od 19:20 Księżyc podgryza Słońce, aż zabraknie prawie 90 procent, o 20:53 zachodzi nadgryzione, a potem noc należy do Perseidów. Nów, zero procent Księżyca, ciemniej w tym roku nie będzie. Jadę w stronę Nußbaum i zostaję na dworze.
✓ Abgeschlossen · 12.–13. August 2026Zakończona · 12–13 sierpnia 2026
Die komplette Runde, aufgezeichnet in zwei Teilen: los um 18:19 an der Haustür in Monzingen, hoch zum SoFi-Spot, nach dem Sichel-Untergang die Schlafplatz-Odyssee über Sobernheim, Nacht auf der Himmelsliege an der Schönsten Weinsicht, und am Morgen in einer halben Stunde entspannt zurück ins Tal. 15 Stunden draußen, einmal um den halben Himmel.
Cała runda, nagrana w dwóch częściach: start o 18:19 pod domem w Monzingen, w górę na miejsce zaćmienia, po zachodzie sierpa odyseja noclegowa przez Sobernheim, noc na leżance przy najpiękniejszym winnym widoku, a rano w pół godziny spokojnie z powrotem do doliny. 15 godzin na dworze, raz przez pół nieba.
Zweimal hoch, einmal quer, und am Ende ein langer Roller: erst die Rampe zum SoFi-Spot, dann das Auf und Ab durch die Weinberge Richtung Sobernheim, der Schlussanstieg zur Weinsicht auf 290 Meter, und morgens fast nur noch bergab nach Hause.
Dwa razy w górę, raz w poprzek, a na końcu długi zjazd: najpierw rampa na miejsce zaćmienia, potem góra-dół przez winnice w stronę Sobernheim, końcowe podejście do winnego widoku na 290 metrów, a rano już prawie tylko w dół do domu.
📍 Monzingen · Start
Eigentlich wollten wir heute zu zweit los, aber Justin musste kurzfristig absagen. Also gut: ich, das Rad, der Schlafsack und ein Himmel, der sich für heute Nacht einiges vorgenommen hat. Grobe Richtung Nußbaum, nordöstlich von hier, weil da der Blick genau dahin geht, wo die Perseiden herkommen. Wo ich schlafe, entscheide ich unterwegs, irgendwo mit freiem Blick nach Nordost.
Właściwie mieliśmy jechać dziś we dwóch, ale Justin musiał w ostatniej chwili odwołać. No dobra: ja, rower, śpiwór i niebo, które na dzisiejszą noc sporo sobie zaplanowało. Ogólny kierunek Nußbaum, na północny wschód stąd, bo tam właśnie patrzy się w stronę, z której nadlatują Perseidy. Gdzie śpię, zdecyduję po drodze, gdzieś z otwartym widokiem na północny wschód.
Der Fahrplan für heute Nacht, einmal aufgeschrieben, damit ihr mitfiebern könnt: Gegen 19 Uhr schiebt sich der Mond teilweise vor die Sonne, dafür halte ich unterwegs an. Um 20:53 Sonnenuntergang, ab 23:10 ist es astronomisch dunkel, und die beste Sternschnuppen-Zeit kommt zwischen 1 und halb 5. Um 6:15 geht die Sonne wieder auf. Dazwischen: ich, eine Isomatte und hoffentlich sehr viele Wünsche frei.
Rozkład jazdy na dzisiejszą noc, raz spisany, żebyście mogli kibicować: około 19:00 Księżyc częściowo zasłania Słońce, na to zatrzymuję się po drodze. O 20:53 zachód słońca, od 23:10 jest astronomicznie ciemno, a najlepszy czas na spadające gwiazdy wypada między 1:00 a 4:30. O 6:15 słońce znów wschodzi. A pomiędzy: ja, karimata i oby bardzo dużo wolnych życzeń.
📍 Kilometer 1,8 · ~250 m, oberhalb von Monzingen
Elf Minuten gefahren, 1,8 Kilometer, und schon steht das Rad. Das ist kein Trödeln, das ist Planung: Hier oben am Hang steht eine Bank mit Tisch, unter alten Eichen, und unten im Tal liegt ganz Monzingen in der Abendsonne. Freier Blick auf die Sonne, die gleich um 19 Uhr Besuch vom Mond bekommt. Besser wird der Logenplatz nicht.
Jedenaście minut jazdy, 1,8 kilometra, i rower już stoi. To nie guzdranie, to planowanie: tu na zboczu stoi ławka ze stołem, pod starymi dębami, a w dole w dolinie leży całe Monzingen w wieczornym słońcu. Otwarty widok na Słońce, które o 19:00 dostanie wizytę od Księżyca. Lepszej loży nie będzie.

Eins ist aber auch klar: Zum Schlafen ist das hier nichts, viel zu nah an zuhause. Wenn ich schon eine Nacht draußen bleibe, dann soll es sich auch nach unterwegs anfühlen. Erst die Sonnenfinsternis, dann geht es weiter Richtung Nußbaum.
Ale jedno też jest jasne: na spanie to miejsce się nie nadaje, o wiele za blisko domu. Skoro już zostaję na noc na dworze, to ma się to czuć jak w trasie. Najpierw zaćmienie, potem jedziemy dalej w stronę Nußbaum.
📍 Kilometer 1,8 · am SoFi-Spot
Während ich auf den Mond warte, einmal der Blick über die Schulter: abgeerntete Felder, trockenes Gras, und unten schmiegt sich Monzingen ins Tal. Der Sommer hat hier oben alles strohblond gebrannt.
Czekając na Księżyc, rzut oka przez ramię: zżęte pola, sucha trawa, a w dole Monzingen wtula się w dolinę. Lato wypaliło tu na górze wszystko na słomiany blond.

Und jetzt das wichtigste Gerät des Abends: die Lochkamera, die mein Bruder für heute mitgebracht hat. Eine Schoko-Balls-Packung, vorne Folie mit einem winzigen Loch drin, innen eine dunkle Rückwand. Loch Richtung Sonne halten, und auf der Rückwand erscheint ein kleines Sonnenbild, ganz ohne dass man hinschauen muss, wo es weh tut. Wenn der Mond gleich anfängt zu knabbern, sieht man auf der Projektion, wie aus dem Sonnen-Punkt ein Keks mit Biss wird.
A teraz najważniejszy sprzęt wieczoru: camera obscura, którą mój brat przyniósł na dzisiaj. Opakowanie po płatkach Schoko Balls, z przodu folia z malutką dziurką, w środku ciemna ścianka. Dziurkę kieruje się na Słońce, a na ściance pojawia się mały obraz Słońca, zupełnie bez patrzenia tam, gdzie boli. Kiedy Księżyc zaraz zacznie podgryzać, na projekcji widać, jak ze słonecznej kropki robi się nadgryzione ciastko.

⚠️ Und falls ihr gleich mitschaut, bitte einmal im Ernst: Schaut niemals direkt in die Sonne, auch nicht, wenn schon ein Stück fehlt. Die restliche Sonne ist genauso gleißend hell und brennt euch ohne Schmerzwarnung die Netzhaut kaputt. Eine Sonnenbrille reicht nicht, auch keine zwei übereinander, auch kein Blick durchs Handy-Zoom. Sicher sind nur eine echte SoFi-Brille mit CE-Kennzeichen oder eine Lochkamera wie diese hier: Da steht ihr mit dem Rücken zur Sonne und schaut nur auf die Projektion.
⚠️ A jeśli zaraz oglądacie razem ze mną, raz na poważnie: nigdy nie patrzcie prosto w Słońce, nawet gdy już brakuje kawałka. Reszta Słońca jest tak samo oślepiająca i wypala siatkówkę bez żadnego ostrzeżenia bólem. Okulary przeciwsłoneczne nie wystarczą, nawet dwie pary naraz, ani patrzenie przez zoom w telefonie. Bezpieczne są tylko prawdziwe okulary do zaćmień ze znakiem CE albo camera obscura jak ta: stoicie plecami do Słońca i patrzycie tylko na projekcję.
📍 Kilometer 2,4 · ~250 m, über Monzingen
Während ich da so auf der Bank saß, ist mir ein anderer Spot eingefallen, ein Stück weiter am Hang. Also nochmal aufgesattelt und umgezogen. Hier gibt es keinen einzigen Schatten, was um diese Uhrzeit aber genau richtig ist: nichts zwischen mir und der Sonne außer Luft. Für die Sonnenfinsternis ist das hier die erste Reihe.
Siedząc tak na ławce, przypomniałem sobie inne miejsce, kawałek dalej na zboczu. Więc znów w siodło i przeprowadzka. Tu nie ma ani skrawka cienia, co o tej porze jest akurat idealne: między mną a Słońcem nie ma nic oprócz powietrza. Na zaćmienie to jest pierwszy rząd.


📍 Kilometer 2,4 · am SoFi-Spot
Lochkamera ausgerichtet, Loch zur Sonne, Rückwand angestarrt: nichts. Die Sonne ist noch komplett rund, kein Biss, kein Krümel. Kurzer Moment der Verunsicherung, dann bei der Redaktion nachgefragt, und die hat die genauen Zeiten rausgesucht: Der erste Biss kommt bei uns erst gegen 19:20, das Maximum gegen 20:13, und dann fehlen fast 90 Prozent der Sonne. Das „circa 19 Uhr" aus meinem Fahrplan war schlicht zu grob gerundet.
Camera obscura ustawiona, dziurka na Słońce, wpatrzony w ściankę: nic. Słońce wciąż całkiem okrągłe, ani śladu nadgryzienia. Krótka chwila niepewności, potem pytanie do redakcji, a ta znalazła dokładne czasy: pierwszy kęs u nas dopiero około 19:20, maksimum około 20:13, i wtedy zabraknie prawie 90 procent Słońca. Moje „koło 19:00" z rozkładu jazdy było po prostu za grubo zaokrąglone.
Und das ist sogar die bessere Nachricht des Abends: Das Maximum liegt damit kurz vor dem Sonnenuntergang um 20:53. Die Sonne geht als schmale Sichel unter. Also: Beine ausstrecken, Wasser trinken, warten. Der Himmel hält sich einfach an seinen eigenen Kalender.

I to jest właściwie lepsza wiadomość wieczoru: maksimum wypada tuż przed zachodem słońca o 20:53. Słońce zajdzie jako wąski sierp. Więc: wyprostować nogi, napić się wody, czekać. Niebo po prostu trzyma się własnego kalendarza.
📍 Kilometer 2,4 · am SoFi-Spot
Seit ein paar Minuten müsste der Mond dran sein, und ich starre auf den kleinen Punkt an der Rückwand und bilde mir ein, dass da was fehlt. Sicher bin ich mir nicht. Das ist auch keine Schande: Das Sonnenbild in so einer Müslipackung ist nur ein paar Millimeter groß, und im Moment fehlt vielleicht ein Prozent vom Rand. Ein Prozent von drei Millimetern, das darf man ehrlicherweise raten nennen.
Od kilku minut Księżyc powinien już działać, a ja wpatruję się w małą kropkę na ściance i wmawiam sobie, że czegoś brakuje. Pewny nie jestem. I to żaden wstyd: obraz Słońca w takim pudełku po płatkach ma tylko kilka milimetrów, a w tej chwili brakuje może jednego procenta brzegu. Jeden procent z trzech milimetrów, to można uczciwie nazwać zgadywaniem.


Ab jetzt wird es mit jeder Viertelstunde deutlicher. Um 20:13, beim Maximum, fehlen fast 90 Prozent, das wird dann auch ohne Einbildung funktionieren.
Od teraz z każdym kwadransem będzie wyraźniej. O 20:13, przy maksimum, zabraknie prawie 90 procent, to zadziała już bez wmawiania sobie.
📍 Kilometer 2,4 · am SoFi-Spot
Zwei Minuten später, und aus „vielleicht" ist „eindeutig" geworden. Ich habe der Sternwarte noch schnell ein Upgrade verpasst und ein weißes Blatt als Leinwand eingezogen, und da ist es: Der Sonnen-Punkt hat jetzt sichtbar eine Delle. Der Mond ist da und beißt. Es läuft wirklich, und ich sitze allein am Hang und grinse eine Müslipackung an.
Dwie minuty później i z „może" zrobiło się „jednoznacznie". Zdążyłem jeszcze zrobić obserwatorium upgrade i wciągnąć białą kartkę jako ekran, i jest: kropka Słońca ma teraz widoczne wgniecenie. Księżyc przyszedł i gryzie. Naprawdę się zaczęło, a ja siedzę sam na zboczu i szczerzę się do pudełka po płatkach.

📍 Kilometer 2,4 · am SoFi-Spot
Aus dem Solo-Abend ist gerade eine kleine Party geworden: Ein Kollege ist dazugestoßen, und er hatte einen Lautsprecher dabei. Jetzt sitzen wir zu zweit am Hang über Monzingen, Musik läuft, die Sonne verliert langsam ihren Rand, und wir feiern unseren eigenen kleinen SoFi-Rave. Es gibt sicher schlechtere Arten, auf ein Himmels-Maximum zu warten.
Z wieczoru solo właśnie zrobiła się mała impreza: dołączył kolega, a miał ze sobą głośnik. Siedzimy teraz we dwóch na zboczu nad Monzingen, leci muzyka, Słońce powoli traci brzeg, a my świętujemy nasz własny mały rave przy zaćmieniu. Są na pewno gorsze sposoby czekania na maksimum na niebie.
Auch die Beobachtungstechnik hat aufgerüstet: Zur Schoko-Balls-Box ist ein großer Karton mit weißem Blatt als Leinwand dazugekommen. Längerer Karton heißt größeres Sonnenbild, und auf dem Papier sieht man den Biss jetzt richtig deutlich.
Technika obserwacyjna też się dozbroiła: do pudełka po Schoko Balls dołączył duży karton z białą kartką jako ekranem. Dłuższy karton to większy obraz Słońca, i na papierze widać już nadgryzienie naprawdę wyraźnie.


📍 Kilometer 2,4 · am SoFi-Spot
Je tiefer die Sonne sinkt, desto mehr Dunst und Schleierwolken schieben sich davor, und ausgerechnet das macht das Foto möglich, an dem vorhin noch jede Kamera gescheitert ist: Der Dunst wirkt wie ein natürlicher Filter, und plötzlich sieht man es auch auf dem Handybild. Da fehlt ein richtiges Stück Sonne. Kein Krümel mehr, ein Viertel ist weg, und es wird mit jeder Minute mehr.
Im niżej schodzi Słońce, tym więcej mgiełki i chmur welonowych się przed nie wsuwa, i akurat to umożliwia zdjęcie, na którym wcześniej wykładała się każda kamera: mgiełka działa jak naturalny filtr i nagle widać to też na zdjęciu z telefonu. Brakuje porządnego kawałka Słońca. To już nie okruszek, zniknęła ćwiartka, i z każdą minutą ubywa więcej.

Und wir sind mit unserem Rave übrigens nicht allein: Drüben auf dem Gegenhang hat sich eine ganze SoFi-Gemeinde versammelt, mit Autos, Klappstühlen und allem. Halb Monzingen schaut gerade nach Westen.
A my z naszym rave'em wcale nie jesteśmy sami: naprzeciwko na zboczu zebrała się cała gmina zaćmieniowa, z autami, krzesełkami i wszystkim. Pół Monzingen patrzy właśnie na zachód.

📍 Kilometer 2,4 · am SoFi-Spot
Das Maximum ist durch, fast 90 Prozent der Sonne waren gerade weg, und wir haben es genau so verbracht, wie so ein Jahrhundert-Moment verdient: auf dem Berg sitzend, Musik an, Getränk in der Hand, Blick übers Tal. Das Licht ist dabei das Verrückteste. Es ist nicht dunkel geworden, aber alles wirkt fahl und irgendwie falsch beleuchtet, als hätte jemand am Dimmer gedreht und gleichzeitig die Farben leiser gestellt.
Maksimum za nami, przed chwilą brakowało prawie 90 procent Słońca, a my spędziliśmy to dokładnie tak, jak taki moment stulecia zasługuje: siedząc na górze, z muzyką, z napojem w ręce, z widokiem na dolinę. Najbardziej szalone jest światło. Nie zrobiło się ciemno, ale wszystko wygląda blado i jakby źle oświetlone, jakby ktoś przykręcił ściemniacz i jednocześnie ściszył kolory.


Jetzt kommt der letzte Akt des ersten Programmpunkts: Um 20:53 geht die Sonne unter, und zwar immer noch angeknabbert. Sichel-Untergang. Danach Programmpunkt zwei: warten, bis die Sternschnuppen übernehmen.
Teraz ostatni akt pierwszego punktu programu: o 20:53 Słońce zachodzi, wciąż nadgryzione. Zachód sierpa. Potem punkt drugi: czekać, aż przejmą spadające gwiazdy.
📍 Kilometer 2,4 · am SoFi-Spot
Für uns hier oben geht die Sonne schon jetzt, ein paar Minuten vor dem offiziellen Untergang, hinter dem Höhenzug im Westen verloren. Und sie macht das mit Stil: Der ganze Himmel läuft orange an, die Schleierwolken ziehen goldene Streifen, und aus dem Lautsprecher läuft Techno dazu. Eine immer noch angeknabberte Sonne, die zu Beats hinter einem Hügel im Naheland versinkt: Das war definitiv nicht der Abend, den ich heute Mittag geplant hatte. Er ist besser.
Dla nas tu na górze Słońce znika już teraz, kilka minut przed oficjalnym zachodem, za grzbietem na zachodzie. I robi to ze stylem: całe niebo robi się pomarańczowe, chmury welonowe ciągną złote smugi, a z głośnika leci do tego techno. Wciąż nadgryzione Słońce, które do bitów tonie za wzgórzem w dolinie Nahe: to zdecydowanie nie był wieczór, który planowałem dziś w południe. Jest lepszy.

📍 oberhalb von Monzingen · Blaue Stunde
Kleines taktisches Eingeständnis: Bis zum Sonnenuntergang bleiben und sich danach noch verquatschen war vielleicht nicht der cleverste Zug, wenn man noch nicht weiß, wo man schläft. Jetzt ist blaue Stunde, im Westen glimmt nur noch ein orangener Rest, und ich rolle durch die Dämmerung und schaue mir Kandidaten an. Der Plan bleibt: freier Blick nach Nordost, dahin, wo die Perseiden herkommen.
Małe taktyczne wyznanie: zostać do zachodu słońca i jeszcze się zagadać to może nie był najsprytniejszy ruch, kiedy się nie wie, gdzie się śpi. Teraz jest niebieska godzina, na zachodzie tli się już tylko pomarańczowa resztka, a ja toczę się przez zmierzch i oglądam kandydatów. Plan bez zmian: otwarty widok na północny wschód, tam, skąd nadlatują Perseidy.

📍 in den Weinbergen überm Nahetal
Neuer Stand von der Schlafplatz-Front: Der nächste potenzielle Spot war belegt. Von anderen Menschen. In der Perseiden-Nacht mit null Prozent Mond bin ich offenbar nicht der Einzige mit der Idee, sich einen Hang mit freiem Himmel zu sichern. Die guten Plätze sind heute ausgebucht wie Strandkörbe im Juli. Also: weiterrollen, durch die Weinberge, die Auswahl ist ja groß genug.
Nowy stan z frontu noclegowego: kolejne potencjalne miejsce było zajęte. Przez innych ludzi. W noc Perseidów z zerowym procentem Księżyca najwyraźniej nie tylko ja wpadłem na pomysł, żeby zaklepać sobie zbocze z otwartym niebem. Dobre miejsca są dziś wykupione jak kosze plażowe w lipcu. Więc: toczyć się dalej, przez winnice, wyboru przecież nie brakuje.

📍 in den Weinbergen überm Nahetal
Kurz hingesetzt, einmal durchgeatmet, Blick nach oben, und zack: direkt eine richtig fette Sternschnuppe. Keine von den schüchternen, die man aus dem Augenwinkel erahnt, sondern eine mit Ansage, einmal quer über den Himmel. Es ist noch nicht mal richtig dunkel, und die Perseiden liefern schon. Wenn das der Soundcheck war, will ich das Konzert sehen.
Usiadłem na chwilę, raz odetchnąłem, spojrzałem w górę i bach: od razu porządnie gruba spadająca gwiazda. Żadna z tych nieśmiałych, które ledwo łapie się kątem oka, tylko taka z zapowiedzią, raz w poprzek nieba. Nie jest jeszcze nawet porządnie ciemno, a Perseidy już dowożą. Jeśli to była próba dźwięku, to chcę zobaczyć koncert.
Wunsch Nummer eins ist übrigens schon raus. Wird nicht verraten.
Życzenie numer jeden już poszło. Nie zdradzę.
📍 in den Weinbergen überm Nahetal
Ganz ehrlich, so sieht es gerade aus: Es ist 22 Uhr und ich habe keinen richtigen Plan, wohin mit mir. Hier steht zwar eine riesige Bank, die wäre perfekt zum Draufliegen und Himmelgucken, aber: besetzt, schon wieder Menschen. Der Andrang auf die Perseiden-Logenplätze ist real. Also drehe ich noch eine Runde durch die Nacht, und wenn nichts Besseres kommt, komme ich hierher zurück und warte die Bank ab.
Całkiem szczerze, tak to teraz wygląda: jest 22:00, a ja nie mam prawdziwego planu, co ze sobą zrobić. Stoi tu co prawda wielka ławka, byłaby idealna do leżenia i patrzenia w niebo, ale: zajęta, znowu ludzie. Tłok na miejsca w loży na Perseidy jest realny. Więc kręcę jeszcze rundkę przez noc, a jak nic lepszego się nie trafi, wrócę tu i przeczekam ławkę.
Ein Lichtblick, im Wortsinn: Das neue Frontlicht macht die Nachtfahrerei zu einer ganz anderen Sache als bei der ersten Nachtfahrt im Juli. Damals bin ich eher nach Hause geraten als gefahren, heute schneidet der Kegel sauber durch die Dunkelheit. Fortschritt ist messbar.
Jeden jasny punkt, dosłownie: nowa przednia lampa robi z nocnej jazdy zupełnie inną rzecz niż przy pierwszej nocnej trasie w lipcu. Wtedy bardziej trafiłem do domu, niż dojechałem, dziś stożek światła czysto tnie ciemność. Postęp jest mierzalny.
📍 Richtung Bad Sobernheim
Neuer Plan für die Runde: kurz rüber nach Sobernheim, und unterwegs schauen, was der Weg so anbietet. Und der Weg liefert direkt: An einem Weingut steht dieser Herr aus Stein, mit Hut, Kittel und der Ruhe von jemandem, der schon viele Nächte hier verbracht hat. „Winzer K. H. Schneider 2024" steht auf dem Sockel.
Nowy plan na rundkę: krótki skok do Sobernheim, a po drodze patrzeć, co trasa zaoferuje. I trasa dowozi od razu: przy winnicy stoi ten pan z kamienia, w kapeluszu, w kitlu i ze spokojem kogoś, kto spędził tu już wiele nocy. „Winzer K. H. Schneider 2024" głosi cokół.

📍 Schönste Weinsicht 2016 · überm Nahetal
Erst der Adrenalinschub: In den dunklen Weinbergen sind mir zwei Rehe direkt über den Weg gelaufen, einmal quer durch den Lichtkegel und raus aus den Weinbergen. Fast wäre ich in sie reingefahren. Alle drei heil geblieben, Puls kurz auf Perseiden-Geschwindigkeit.
Najpierw zastrzyk adrenaliny: w ciemnych winnicach dwie sarny przebiegły mi tuż przed kołem, raz w poprzek stożka światła i precz z winnic. Prawie w nie wjechałem. Cała trójka wyszła cało, puls na chwilę w prędkości Perseidów.
Dann der Fund des Abends: ein Aussichtspunkt mit dem offiziellen Titel „Schönste Weinsicht 2016", und der Name übertreibt nicht, die Aussicht ist mega. Aber, ihr ahnt es, Stand heute Nacht: besetzt. Natürlich ist hier auch heute jemand. Ich habe mir eine kleine Ecke gesucht und bleibe kurz, aber zum Schlafen wird das hier nichts. Der Sternenhimmel gibt trotzdem schon mal eine Kostprobe.
Potem znalezisko wieczoru: punkt widokowy z oficjalnym tytułem „Schönste Weinsicht 2016", i nazwa nie przesadza, widok jest mega. Ale, zgadliście, stan na dzisiejszą noc: zajęte. Jasne, że i tu ktoś dziś jest. Znalazłem sobie mały kącik i zostaję na chwilę, ale ze spania tu nic nie będzie. Gwiaździste niebo i tak daje już przedsmak.

Nachtrag, weil das Universum offenbar Spaß an der Serie hat: Hier oben steht sogar eine Mega-Himmelsliege. Die perfekte Sternschnuppen-Maschine, gebaut für exakt diese eine Nacht des Jahres. Ihr wisst, was jetzt kommt: besetzt. 🥲
Dopisek, bo wszechświat najwyraźniej bawi się tą serią: tu na górze stoi nawet mega leżanka pod niebo. Idealna maszyna do spadających gwiazd, zbudowana dokładnie na tę jedną noc w roku. Wiecie, co teraz będzie: zajęta. 🥲
📍 Schönste Weinsicht 2016 · überm Nahetal
Entscheidung getroffen: Ich warte hier und mache es mir gemütlich. Eigentlich soll an diesem Spot auch eine Schaukel sein, aber die scheint teilweise verschwunden zu sein. Was übrig ist: Holzstücke. Und die entpuppen sich als Geheimtipp, Holz isoliert mega, ich liege hier und mir ist tatsächlich warm. Fünf Minuten noch, dann ist der Himmel astronomisch dunkel, und ich habe einen Logenplatz Nummer zwei für heute: erst die Sonne in der ersten Reihe, jetzt die Sterne vom Holzlager aus.
Decyzja podjęta: czekam tutaj i urządzam się wygodnie. Właściwie miała tu być też huśtawka, ale częściowo chyba zniknęła. Co zostało: kawałki drewna. I okazują się być tajną bronią, drewno izoluje mega, leżę tu i naprawdę jest mi ciepło. Jeszcze pięć minut i niebo będzie astronomicznie ciemne, a ja mam dziś lożę numer dwa: najpierw Słońce w pierwszym rzędzie, teraz gwiazdy z leżanki z drewna.
📍 Schönste Weinsicht 2016 · überm Nahetal
Man muss den Moment würdigen: Exakt um 23:10, in der Minute, in der die astronomische Dunkelheit beginnt, springt eines der zwei Autos an und fährt weg. Die Mega-Himmelsliege wird frei. Meine! Die Warten-und-gemütlich-machen-Strategie geht auf, und zwar mit perfektem Timing, besser hätte es kein Drehbuch geschrieben.
Trzeba docenić ten moment: dokładnie o 23:10, w minucie, w której zaczyna się astronomiczna ciemność, jedno z dwóch aut odpala silnik i odjeżdża. Mega leżanka pod niebo się zwalnia. Moja! Strategia czekania i urządzania się wygodnie wypala, i to z idealnym timingiem, lepiej nie napisałby tego żaden scenariusz.

Noch liege ich nicht drauf, die restliche Besatzung sammelt gerade ihre Sachen zusammen. Kein Stress, hier gibt es sowieso mehr Auswahl als gedacht. Ich chille solange auf dem Boden an der Stelle, wo eigentlich die Schaukel stehen soll, und ehrlich: mega bequem hier.
Jeszcze na niej nie leżę, reszta załogi właśnie zbiera swoje rzeczy. Zero stresu, i tak jest tu więcej wyboru, niż myślałem. Na razie chilluję na ziemi w miejscu, gdzie właściwie powinna stać huśtawka, i szczerze: mega wygodnie tutaj.
📍 Schönste Weinsicht 2016 · unterm Schaukelgestell
So sieht die Welt gerade von meinem Platz aus: flach auf dem Rücken, über mir das Gestell der verschwundenen Schaukel, die Ketten baumeln noch, und dahinter einfach nur Sterne, Sterne, Sterne. Das rote Licht auf den Balken kommt vom Auto, das gerade weggefahren ist, die Rücklichter haben das Gestell im Abfahren wie eine Theaterkulisse angestrahlt. Das ist mein Kino für heute Nacht, und der Vorhang ist gerade aufgegangen.
Tak wygląda teraz świat z mojego miejsca: płasko na plecach, nade mną stelaż zniknięte huśtawki, łańcuchy jeszcze dyndają, a za nimi po prostu gwiazdy, gwiazdy, gwiazdy. Czerwone światło na belkach jest od auta, które właśnie odjechało, tylne światła na odjezdnym oświetliły stelaż jak teatralną scenografię. To moje kino na dzisiejszą noc, a kurtyna właśnie poszła w górę.

📍 Schönste Weinsicht 2016 · auf der Himmelsliege
Es ist vollbracht: Ich chille auf der Liege. Nach drei besetzten Spots, zwei Rehen und einer Belagerung liege ich jetzt auf der Mega-Himmelsliege der Schönsten Weinsicht, Schlafsack ausgerollt, Rad geparkt, Wasserflaschen in Reichweite. Es sind sogar zwei Liegen, das ROSE hat also auch einen Schlafplatz. Von der Odyssee zur besten Adresse des Tals in neunzig Minuten.
Dokonało się: chilluję na leżance. Po trzech zajętych miejscach, dwóch sarnach i jednym oblężeniu leżę teraz na mega leżance najpiękniejszego winnego widoku, śpiwór rozwinięty, rower zaparkowany, bidony w zasięgu ręki. Leżanki są nawet dwie, więc ROSE też ma nocleg. Od odysei do najlepszego adresu w dolinie w dziewięćdziesiąt minut.


📍 auf der Himmelsliege
Noch eine richtig fette gesehen! Die Sorte, bei der man unwillkürlich „ooooh" macht, obwohl niemand zuhört. Damit steht der Zähler der ganz Dicken auf zwei, und die beste Zeit hat noch nicht mal angefangen. Die Liege liefert.
Znowu widziałem naprawdę grubą! Ten rodzaj, przy którym człowiek mimowolnie robi „ooooh", chociaż nikt nie słucha. Licznik tych całkiem grubych stoi na dwóch, a najlepszy czas jeszcze się nawet nie zaczął. Leżanka dowozi.
23:53, drei Minuten später: Nummer drei. Der Zähler kommt kaum hinterher.
23:53, trzy minuty później: numer trzy. Licznik ledwo nadąża.
📍 auf der Himmelsliege
Mitternacht ist durch, es ist offiziell die Maximums-Nacht, und der Himmel hat den Schichtwechsel gefeiert: wieder ein ganzer Schwung Sternschnuppen. Eine davon kam gefühlt direkt auf mich zu, mitten durchs Blickfeld, und die war mega fett, die bisher dickste der Nacht. Bei so einer vergisst man kurz das Zählen.
Północ minęła, oficjalnie jest noc maksimum, a niebo uczciło zmianę warty: znowu cała seria spadających gwiazd. Jedna z nich leciała jakby prosto na mnie, przez środek pola widzenia, i była mega gruba, jak dotąd najgrubsza tej nocy. Przy takiej człowiek na chwilę zapomina liczyć.
📍 auf der Himmelsliege
Jetzt wird es verrückt: drei Sternschnuppen kurz hintereinander, fast parallel, alle aus derselben Richtung. Mein erster Gedanke war ehrlich: Das glaubt mir doch keiner.
Teraz robi się szalenie: trzy spadające gwiazdy krótko po sobie, prawie równolegle, wszystkie z tego samego kierunku. Moja pierwsza myśl, szczerze: przecież nikt mi nie uwierzy.
Dabei ist genau das die Unterschrift der Perseiden. Alle diese Sternschnuppen sind Staubkörner aus der Spur des Kometen Swift-Tuttle, und die Erde fliegt heute Nacht mitten durch diese Spur. Die Körner kommen deshalb alle aus derselben Richtung angeflogen, auf parallelen Bahnen, wie Regen im Fahrtwind. Dass sie scheinbar aus einem Punkt im Sternbild Perseus auffächern, ist reine Perspektive, so wie Autobahn-Spuren am Horizont zusammenlaufen. Drei fast parallele aus einer Richtung sind also kein Grund zu zweifeln, sie sind der Beweis, dass es echte Perseiden waren.
A przecież to jest właśnie podpis Perseidów. Wszystkie te spadające gwiazdy to ziarna pyłu ze śladu komety Swift-Tuttle, a Ziemia leci dziś w nocy prosto przez ten ślad. Ziarna nadlatują więc wszystkie z tego samego kierunku, po równoległych torach, jak deszcz w pędzie jazdy. To, że pozornie rozchodzą się z jednego punktu w gwiazdozbiorze Perseusza, to czysta perspektywa, tak jak pasy autostrady zbiegają się na horyzoncie. Trzy prawie równoległe z jednego kierunku to żaden powód do wątpliwości, to dowód, że to były prawdziwe Perseidy.
📍 auf der Himmelsliege
Wieder zwei Fette, einfach so, hintereinander weg. Seit Mitternacht vergehen kaum drei Minuten ohne etwas am Himmel. Ich muss es einfach so sagen: Ich habe Sternschnuppen in so einer Intensität noch nie gesehen. Nicht als Kind, nicht auf irgendeiner Tour, nie. Neumond, klare Nacht, Maximum, und ich liege genau richtig. Das hier ist die Nacht, für die sich die ganze Odyssee gelohnt hat.
Znowu dwie grube, ot tak, jedna po drugiej. Od północy ledwie trzy minuty mijają bez czegoś na niebie. Muszę to po prostu powiedzieć: nigdy nie widziałem spadających gwiazd o takiej intensywności. Ani jako dziecko, ani na żadnej trasie, nigdy. Nów, czysta noc, maksimum, a ja leżę dokładnie tam, gdzie trzeba. To jest ta noc, dla której cała odyseja była warta zachodu.

📍 Schönste Weinsicht 2016 · jetzt ganz für mich
Das letzte Auto ist gerade weggefahren. Die Schönste Weinsicht gehört jetzt komplett mir, mitten in der besten Stunde der besten Nacht des Jahres. Und die Zeit seit dem letzten Eintrag? Voll mit Sternschnuppen, einfach durchgehend. Mega. Kein Vergleich mehr mit Zählen, das ist jetzt einfach ein Dauerprogramm über dem Tal.
Ostatnie auto właśnie odjechało. Najpiękniejszy winny widok należy teraz w całości do mnie, w środku najlepszej godziny najlepszej nocy roku. A czas od ostatniego wpisu? Pełen spadających gwiazd, po prostu bez przerwy. Mega. Liczenie nie ma już sensu, to teraz program ciągły nad doliną.

📍 auf der Himmelsliege · Isomatte drauf
Kurzer Lagebericht aus der besten Stunde: Es ist spektakulär heute. Ich bin hellwach, fühle mich richtig gut, und die neue Isomatte auf der Liege ist ehrlich bequem. Kein Frieren, kein Zappeln, einfach liegen und gucken, während oben das Programm läuft. Genau so hatte ich mir diese Nacht gewünscht, und sie liefert noch mehr.
Krótki raport ze środka najlepszej godziny: dziś jest spektakularnie. Jestem całkiem rozbudzony, czuję się naprawdę dobrze, a nowa karimata na leżance jest szczerze wygodna. Żadnego marznięcia, żadnego wiercenia się, po prostu leżeć i patrzeć, podczas gdy na górze leci program. Dokładnie takiej nocy sobie życzyłem, a ona daje jeszcze więcej.
📍 auf der Himmelsliege · kurz vor Sonnenaufgang
Kurz wach geworden, und der Himmel hat schon wieder ein neues Kostüm an: Über den Hügeln im Osten brennt ein oranger Streifen, das Tal liegt noch im Dunkeln, in einer guten halben Stunde kommt die Sonne. Die Bilanz der Nacht, solange sie frisch ist: amazing. Ich habe beides bekommen, eine Menge Sternschnuppen UND richtig viel Schlaf, immer im Wechsel. Aufwachen, Sternschnuppe, weiterschlafen. Perfekter geht es nicht.
Obudziłem się na chwilę, a niebo znów ma nowy kostium: nad wzgórzami na wschodzie płonie pomarańczowy pas, dolina jeszcze leży w ciemności, za dobre pół godziny wstanie słońce. Bilans nocy, póki świeży: amazing. Dostałem jedno i drugie, mnóstwo spadających gwiazd ORAZ naprawdę dużo snu, na zmianę. Obudzić się, spadająca gwiazda, spać dalej. Idealniej się nie da.

Und jetzt? Drehe ich mich nochmal um und schlafe noch eine Runde. Die Sonne schafft das auch ohne Publikum.
A teraz? Przewracam się na drugi bok i śpię jeszcze rundkę. Słońce poradzi sobie też bez publiczności.
📍 auf der Himmelsliege · Sonnenaufgang
Sie hat es doch nicht ohne Publikum gemacht. Um 6:30 kriecht die Sonne über die Hügel, schiebt sich zwischen den Eichen durch und weckt mich einfach, warm und gnadenlos freundlich. Die Weinberge glühen, das Tal wacht auf, und ich sage das, was man diesem Weckdienst nun mal sagt: noch 5 Minuten.
Jednak nie zrobiło tego bez publiczności. O 6:30 słońce wpełza nad wzgórza, przeciska się między dębami i po prostu mnie budzi, ciepło i bezlitośnie przyjaźnie. Winnice się żarzą, dolina się budzi, a ja mówię to, co się mówi takiemu budzikowi: jeszcze 5 minut.

📍 Schönste Weinsicht 2016 · Morgensonne
Fast acht, ich bin fit, mir ist warm, und ich fühle mich erstaunlich gut für jemanden, der die Nacht auf einer Holzliege verbracht hat. Also erstmal in aller Ruhe eine Runde ums Nachtlager gedreht und geschaut, mit wem ich die Weinsicht eigentlich geteilt habe. Antwort: mit ziemlich viel Leben.
Prawie ósma, jestem fit, jest mi ciepło i czuję się zaskakująco dobrze jak na kogoś, kto spędził noc na drewnianej leżance. Więc najpierw spokojna rundka wokół obozu i sprawdzenie, z kim właściwie dzieliłem ten winny widok. Odpowiedź: z całkiem sporą ilością życia.




📍 Schönste Weinsicht 2016
Alles ist gepackt, das Rad steht bereit, und trotzdem sitze ich immer noch hier. Gefühlt chille ich zu lange, aber es ist gerade einfach so entspannt: Morgensonne, warme Luft, das Tal unten macht seinen Alltag, und ich habe heute nirgendwo sein zu müssen. Genau dafür war der freie Tag nach der Perseiden-Nacht gedacht. Der Heimweg läuft nicht weg.
Wszystko spakowane, rower stoi gotowy, a ja mimo to wciąż tu siedzę. Czuję, że chilluję za długo, ale jest teraz po prostu tak spokojnie: poranne słońce, ciepłe powietrze, dolina w dole robi swoją codzienność, a ja nie muszę dziś nigdzie być. Dokładnie po to był wolny dzień po nocy Perseidów. Droga do domu nie ucieknie.

📍 Schönste Weinsicht 2016 · Richtung Heimat
Jetzt aber wirklich: Das Rad ist komplett gepackt, alle Taschen sitzen, und die Weinsicht sieht wieder genauso aus, wie ich sie gestern Abend gefunden habe. Nur die Erinnerungen nehme ich mit, den Rest lasse ich da. Danke für die Gastfreundschaft, Liege. Und jetzt: Heimweg, aber auf ganz entspannt. Nach so einer Nacht wird nicht gehetzt.
Teraz już naprawdę: rower w pełni spakowany, wszystkie torby siedzą, a winny widok znów wygląda dokładnie tak, jak go wczoraj wieczorem zastałem. Zabieram tylko wspomnienia, resztę zostawiam. Dzięki za gościnę, leżanko. A teraz: droga do domu, ale na pełnym luzie. Po takiej nocy się nie goni.

📍 Rastplatz bei Meddersheim
Kleine Pause, einfach weil es hier schön aussah: eine Bank im Baumschatten, dahinter eine große Wandertafel, und die wollte ich lesen. „Wandergebiet in der Ferienregion Bad Sobernheim", Maßstab 1:15.000, und im Grunde ist das die Landkarte meiner letzten fünfzehn Stunden: Monzingen, Nußbaum, Bad Sobernheim, Meddersheim, alles drauf.
Mała przerwa, po prostu dlatego, że ładnie tu wyglądało: ławka w cieniu drzew, za nią wielka tablica z mapą, i tę chciałem przeczytać. „Obszar wędrówkowy regionu Bad Sobernheim", skala 1:15.000, i w zasadzie to jest mapa moich ostatnich piętnastu godzin: Monzingen, Nußbaum, Bad Sobernheim, Meddersheim, wszystko na niej.

Beim Lesen gefunden: die „Wingertstour", 12 Kilometer ab Meddersheim, die ziemlich sicher genau durch meine Übernachtungs-Weinberge führt. Einen von Hand auf die Karte gekritzelten Pfeil bei Merxheim, die analoge Version von „Du bist hier". Und auf der Legende klebt ein Sticker mit der Aufschrift „ES ESKALIERT EH!", was nach meiner gestrigen Schlafplatz-Odyssee einfach nur zutreffende Ortskunde ist.
Znalezione przy czytaniu: „Wingertstour", 12 kilometrów z Meddersheim, która niemal na pewno prowadzi dokładnie przez moje noclegowe winnice. Nabazgrana ręcznie strzałka przy Merxheim, analogowa wersja „tu jesteś". A na legendzie naklejka z napisem „ES ESKALIERT EH!" (i tak eskaluje), co po mojej wczorajszej odysei noclegowej jest po prostu trafną wiedzą o okolicy.

21,5 Kilometer, 337 Höhenmeter, 15 Stunden draußen, eine Sonnenfinsternis, unzählbare Sternschnuppen. Und wie immer nehme ich mehr mit nach Hause als die Zahlen:
21,5 kilometra, 337 metrów przewyższenia, 15 godzin na dworze, jedno zaćmienie Słońca, niepoliczalne spadające gwiazdy. I jak zawsze zabieram do domu więcej niż liczby: